PiSiaki bez cojones.
Jakiś czas temu pisałem, że w przypadku przedterminowych wyborów, jest duża szansa na ponowną wygraną PiS-u. Po występie Begerowej i Lipińskiego taka możliwość staje się o wiele trudniejsza, ale jak najbardziej możliwa. Polakom być może przejadła się twarz braci Kaczyńskich, lecz PiS ma w odwodzie niezwykle popularnego Kazimierza Marcinkiewicza, Były premier to ewenement na polskiej scenie politycznej. Po kilku miesiącach "Belkowego" trwania i nic nierobienia, polityk ten dysponuje astronomicznym, dochodzącym do 70 procent, poparciem wśród społeczeństwa. Ta popularność byłego premiera może być gwarantem na stosunkowo bezpieczne wyprowadzenie PiS-u z obecnego kryzysu.
Aby zminimalizować straty wywołane ostatnimi wydarzeniami , w PiSie musi dokonać się zamach stanu. Jarosław Kaczyński nie pozwoli tej partii na "nowe otwarcie". Jego żałosna taktyka oskarżania Układu o prowokację wobec PiSu tylko odstrasza wyborców. Być może Kaczyński tak często powtarza te brednie, że sam w nie wierzy, ale dla Kowalskiego to nie ma znaczenia. Lud zobaczył coś, czego nie powinien i teraz domaga się krwi. Żadne klepane przez posłów PiSu banały o wspaniałym roku dla Polski i zapewnienia o ubecko-liberalnej manipulacji, tej żądzy nie zagłuszą.
Pozbawienie władzy Jarosława Kaczyńskiego i jego najbardziej skompromitowanych pomagierów: Gosiewskiego, Dorna, Lipińskiego i powierzenie władzy młodym sprawnym technokratom w rodzaju Marcinkiewicza i nieco bardziej ideowego Ziobry, jest jedynym sposobem na zapewnienie PiSowi stabilizacji. Marcinkiewicz ze swoją popularnością świetnie nadaje się do roli lidera ugrupowania odwołującego się do „socjalizmu współczującego”. Choć sam w sobie jest politykiem dośc bezbarwnym, dzięki niewątpliwie wielkiemu talentowi medialnemu, może dać „ludzką twarz” PiS-owi w miejsce obecnej kaczej mordy i skutecznie zahamować odpływ wyborców od PiS-u.
Zamiast coraz bardziej kuriozalnych stwierdzeń wierchuszki PiS-u, partia ta powinna zmienić liderów i dążyć do jak najszybszych wyborów. Ewentualna koalicja z PSL i KLN tylko odbije się czkawką , gdyż PiS już na przykładzie Samoobrony ma dowód, iż „kto z szumowinami się zadaje, ten sam szumowiną się staje”.
Niestety, wiem że to co napisałem to political science – fiction. Kaczyński nie odda władzy w partii przez siebie założonej, a posłowie PiS-u bez głębszej refleksji będą spełniać polecenia Wodza i trwać co może doprowadzić do drastycznego zmniejszenia roli tej partii na scenie politycznej. Szkoda tylko Polski, bo mając do wyboru socjalistów z PiSu i socjalistów z SLD, LPR czy Samoobrony, bez wątpienia wybieram tych pierwszych.
Aby zminimalizować straty wywołane ostatnimi wydarzeniami , w PiSie musi dokonać się zamach stanu. Jarosław Kaczyński nie pozwoli tej partii na "nowe otwarcie". Jego żałosna taktyka oskarżania Układu o prowokację wobec PiSu tylko odstrasza wyborców. Być może Kaczyński tak często powtarza te brednie, że sam w nie wierzy, ale dla Kowalskiego to nie ma znaczenia. Lud zobaczył coś, czego nie powinien i teraz domaga się krwi. Żadne klepane przez posłów PiSu banały o wspaniałym roku dla Polski i zapewnienia o ubecko-liberalnej manipulacji, tej żądzy nie zagłuszą.
Pozbawienie władzy Jarosława Kaczyńskiego i jego najbardziej skompromitowanych pomagierów: Gosiewskiego, Dorna, Lipińskiego i powierzenie władzy młodym sprawnym technokratom w rodzaju Marcinkiewicza i nieco bardziej ideowego Ziobry, jest jedynym sposobem na zapewnienie PiSowi stabilizacji. Marcinkiewicz ze swoją popularnością świetnie nadaje się do roli lidera ugrupowania odwołującego się do „socjalizmu współczującego”. Choć sam w sobie jest politykiem dośc bezbarwnym, dzięki niewątpliwie wielkiemu talentowi medialnemu, może dać „ludzką twarz” PiS-owi w miejsce obecnej kaczej mordy i skutecznie zahamować odpływ wyborców od PiS-u.
Zamiast coraz bardziej kuriozalnych stwierdzeń wierchuszki PiS-u, partia ta powinna zmienić liderów i dążyć do jak najszybszych wyborów. Ewentualna koalicja z PSL i KLN tylko odbije się czkawką , gdyż PiS już na przykładzie Samoobrony ma dowód, iż „kto z szumowinami się zadaje, ten sam szumowiną się staje”.
Niestety, wiem że to co napisałem to political science – fiction. Kaczyński nie odda władzy w partii przez siebie założonej, a posłowie PiS-u bez głębszej refleksji będą spełniać polecenia Wodza i trwać co może doprowadzić do drastycznego zmniejszenia roli tej partii na scenie politycznej. Szkoda tylko Polski, bo mając do wyboru socjalistów z PiSu i socjalistów z SLD, LPR czy Samoobrony, bez wątpienia wybieram tych pierwszych.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home