piątek, września 29, 2006

Młodzi pryszczaci

Sławomir Sierakowski, redaktor naczelny Krytyki Politycznej, dał się poznać szerszej publiczności jako skrajnie lewicowy publicysta zamieszczający swe analizy na przyjaznych mu łamach Gazety Wyborczej i Polityki. Pan Sierakowski zapraszany też jest do rozmaitych programów publicystycznych, głównie w TVN24, ostanio widziałem go razem z Igorem Janke w poniedziałkowym "Skanerze Politycznym". Ale wczorajsze wydarzenia pokazały, prawdziwą twarz pana Sierakowskiego, twarz zwykłego awanturnika, zakłócającego porządek publiczny. O sprawie jest głosno dzięki blogowi łże-liberała. Otoż pan Sierakowski razem z przedstawiclelem jednej z lewackich band zwanej Inicjatywą Uczniowską, podpalił tablicę z logo Platformy Obywatelskiej podczas anty-Pisowskiej demonstracji przed Sejmem.




Czy takie zachowanie przystoi dziennikarzowi publikującemu swe teksty w największych gazetach w Polsce?.Pan Sierakowski jak każdy obywatel, ma prawo do manifestowania swoich poglądów politycznych, ale z racji wykonywanego zawodu, odpowiednim na to miejscem są łamy gazet, a nie ulica i awanturnicze zachowania. Wyobraźcie sobie Sekielskiego palącego logo PiS-u. Ale byłaby jazda !

czwartek, września 28, 2006

PiSiaki bez cojones.

Jakiś czas temu pisałem, że w przypadku przedterminowych wyborów, jest duża szansa na ponowną wygraną PiS-u. Po występie Begerowej i Lipińskiego taka możliwość staje się o wiele trudniejsza, ale jak najbardziej możliwa. Polakom być może przejadła się twarz braci Kaczyńskich, lecz PiS ma w odwodzie niezwykle popularnego Kazimierza Marcinkiewicza, Były premier to ewenement na polskiej scenie politycznej. Po kilku miesiącach "Belkowego" trwania i nic nierobienia, polityk ten dysponuje astronomicznym, dochodzącym do 70 procent, poparciem wśród społeczeństwa. Ta popularność byłego premiera może być gwarantem na stosunkowo bezpieczne wyprowadzenie PiS-u z obecnego kryzysu.

Aby zminimalizować straty wywołane ostatnimi wydarzeniami , w PiSie musi dokonać się zamach stanu. Jarosław Kaczyński nie pozwoli tej partii na "nowe otwarcie". Jego żałosna taktyka oskarżania Układu o prowokację wobec PiSu tylko odstrasza wyborców. Być może Kaczyński tak często powtarza te brednie, że sam w nie wierzy, ale dla Kowalskiego to nie ma znaczenia. Lud zobaczył coś, czego nie powinien i teraz domaga się krwi. Żadne klepane przez posłów PiSu banały o wspaniałym roku dla Polski i zapewnienia o ubecko-liberalnej manipulacji, tej żądzy nie zagłuszą.

Pozbawienie władzy Jarosława Kaczyńskiego i jego najbardziej skompromitowanych pomagierów: Gosiewskiego, Dorna, Lipińskiego i powierzenie władzy młodym sprawnym technokratom w rodzaju Marcinkiewicza i nieco bardziej ideowego Ziobry, jest jedynym sposobem na zapewnienie PiSowi stabilizacji. Marcinkiewicz ze swoją popularnością świetnie nadaje się do roli lidera ugrupowania odwołującego się do „socjalizmu współczującego”. Choć sam w sobie jest politykiem dośc bezbarwnym, dzięki niewątpliwie wielkiemu talentowi medialnemu, może dać „ludzką twarz” PiS-owi w miejsce obecnej kaczej mordy i skutecznie zahamować odpływ wyborców od PiS-u.

Zamiast coraz bardziej kuriozalnych stwierdzeń wierchuszki PiS-u, partia ta powinna zmienić liderów i dążyć do jak najszybszych wyborów. Ewentualna koalicja z PSL i KLN tylko odbije się czkawką , gdyż PiS już na przykładzie Samoobrony ma dowód, iż „kto z szumowinami się zadaje, ten sam szumowiną się staje”.

Niestety, wiem że to co napisałem to political science – fiction. Kaczyński nie odda władzy w partii przez siebie założonej, a posłowie PiS-u bez głębszej refleksji będą spełniać polecenia Wodza i trwać co może doprowadzić do drastycznego zmniejszenia roli tej partii na scenie politycznej. Szkoda tylko Polski, bo mając do wyboru socjalistów z PiSu i socjalistów z SLD, LPR czy Samoobrony, bez wątpienia wybieram tych pierwszych.

środa, września 27, 2006

O co ten jazgot?

Renata Beger jako wzór cnót i moralności? Po dzisiejszym dniu stwierdzam, że niemożliwe stało się możliwe. Taśmy Renii, o których huczy cała Polska, to klasyczny przykład jak w Polsce robi się politykę. Nieważne kompetencje, kwalifikacje, ważne są tylko stołki. Jednak jak najdalej jestem od odsądzania od czci i wiary polityków PiS, co z taką lubością od kilkunastu godzin robią rożni politycy i publicyści. Przecież PiS ani nie wymyślił tego sposobu załatwiania poparcia sejmowego, ani nie będzie ostatnią partią która do takich środków się będzie uciekać.
Przypomnijmy sobie przejście Katarzyny Piekarskiej z Unii Demokratycznej do SLD, dla zapominalskich, pani poseł w nagrodę została ....... sekretarzem stanu w MSWiA którego szefem był wtedy Leszek Miller. Przypomnijmy sobie historię Andrzeja Celińskiego z 1999 roku. Wkrótce po przejściu z UW został wiceprzewodniczącym SLD, posady rządowej nie dostał tylko dlatego, że SLD była w opozycji.
Przypomnijmy sobie wreszcie marionetkowy klub Romana Jagielińskiego w poprzedniej kadencji, który był przechowalnią posłów wyciąganych z Samoobrony lub wyrzuconych wcześniej z SLD. Tu analogia do obecnego Koła Ludowo-Narodowego posła Bestrego nasuwa się sama.
Czynienie zarzutu PiS-owi, iż uprawia korupcję polityczną jest bardzo kontrowersyjne, wręcz ocierające się o hipokryzję. Posłowie PiS wykorzystali te same metody działania, z których korzystali ich poprzednicy. Oczywiście oferowanie stanowiska posłowi za zmianę klubu, jest moralnie naganne, w dwójnasób kompromitujące dla PiS-u, którzy szli do wyborów z hasłami rewolucji moralnej i uczciwości w życiu politycznym, ale prawdą jest też że PiS tylko sięgnął do wzorców głęboko zakorzenionych w tzw. kuchni politycznej. Te standardy nie zostały wymyślone z dnia na dzień przez posła Gosiewskiego, Lipińskiego czy Kuchcińskiego, lecz są owocem wyprodukowanym przez całą klasę polityczną w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Całą winą PiS-u jest to, że ich przedstawiciel dał się złapać i umożliwił pokazanie wyborcom, jakimi naiwniakami byli rok temu wierząc w dyrdymały Kaczyńskich o uczciwości.

Niestety,„Małpi rozum” ogarniający szerokie rzesze dziennikarzy często przyćmiewa wszystko inne. Zamiast skupić się na zasłużonej krytyce PiS : brak reformy sytemu podatkowego, zmniejszenia obciążeń fiskalnych dla pracodawców, fatalna polityka zagraniczna itd itp., ludzie ci skupiają się dziś w sumie na mało istotnych sprawach z gatunku ”co jeden pan powiedział jednej pani w jej pokoju hotelowym.”

Inna sprawa że politycy PIS-u nie dość że się już ośmieszyli, to jeszcze całą sytuację pogarszają. Zamiast przeprosić i zdymisjonować kozła ofiarnego – Lipińskiego, idą w zaparte i używają tej całej swojej bzdurnej retoryki o układzie, służbach itd. Wątpię, aby „ciemny lud” takie tłumaczenie kupił.

Pozytywem tej historii, może być szansa na ograniczenie takich kupieckich zachowań w przyszłości. Posłowie nauczeni dzisiejszym przykładem, w obawie przed upublicznieniem ich rozmów, rzadziej będą zmieniać barwy klubowe w zamian za posadę. Bo że takie zdarzenia będą miały miejsce, tego jestem pewien. W tym sensie rzeczywiście można powiedzieć, że za sprawą PiS-u dokona się, choć ograniczona, moralna rewolucja :).

niedziela, września 24, 2006

1000 bohaterów

Zastanawiam się, czy Polacy są gotowi na ofiary. Czy są gotowi na widok trumien owiniętych w biało-czerwone flagi wypełnione ciałami polskich żołnierzy "wracających" z Afganistanu.
Burza, która przetoczyła się po ogłoszeniu decyzji min. Sikorskiego o zwiększeniu polskiego kontyngentu w Afganistanie, stanowi pewnie ledwie preludium do tego, co czeka nas gdy zaczną ginąć polscy żołnierze. Hamid Karzai goszcząc ostatnio w Kanadzie, chwaląc poświęcenie Kanadyjczyków, zaapelował o nie wycofywanie sił kanadyjskich z tego pogrążonego w chaosie kraju. Już ponad trzydziestu żołnierzy kanadyjskich zginęło w potyczkach z terrorystami.Niestety, jest wielce prawdopodobne, iż Polaków czeka to samo.

Awantura o tysiąc polskich żołnierzy jasno pokazuje, że w pogoni za spełnianiem zachcianek tłuszczy, polscy politycy toczą ryzykowną grę w celu przypodobania się "Elektoratowi". Nasz wkład w misję w Afganistanie, ani nie jest największy, co przytomnie zauważa Bartosz Węglarczyk, ani nie zadecyduje o wyniku tej misji. Zamiast złorzecząc, że gospodarczo Afganistanie jest tylko opium, powinniśmy być dumni, że polscy zołnierze będą na pierwszym froncie walki o przetrwanie ludzkości. Bo zaiste, jest to walka o nasze być albo nie być. Talibowie kontrolujący przeważającą cześć kraju, dzięki zyskom ze sprzedaży narkotyków, i datkom od zaprzyjaźnionych muzułmańskich reżimów, są śmiertelnie groźnym przeciwnikiem, mogącym wkrótce dysponować przenośnym ładunkiem atomowym gotowym do zdetonowania w dowolnym punkcie globu. Ludzie podważający sens misji w Afganistanie, kopią sobie własny grób, lekceważąc problem islamskiego terroryzmu i krytykując NATO-wskie zaangażowanie w jego zwalczanie. Postulaty, że " to nie jest nasza wojna" tylko świadczą o krótkowzroczności tych wszystkich, którzy nie są zdolni do zaakceptowania ofiar w tej pełzającej III wojnie światowej. Kilkadziesiąt lat temu nie chciano umierać za Gdańsk, dziś nikt nie chce przelewać krwi za Kandahar. Czy powtórzymy błąd zaniechania z przeszłości?

czwartek, września 21, 2006

Plan braci K.

"Tak rządzić się nie da" miał podobno powiedzieć Jarosław Kaczyński, mając na myśli ekscesy Andrzeja Leppera. Ale niech nikogo nie zmyli ten złowieszczy ton, w istocie jest to zapowiedź fazy B, genialnego w swej prostocie planu braci Kaczyńskich. Planu polegającego na stworzenie systemu dwupartyjnego w Polsce.
Koalicja PiS - Samoobrona - LPR, od początku była skazana na porażkę. Porażkę dla dwóch mniejszych partyjek.W sytuacji gdy LPR zostało skutecznie zneutralizowane przez przejęcie elektoratu radiomaryjnego, a Samoobrona jest skutecznie osłabiana w swoim mateczniku, PiS jest na najlepszej drodze do utworzenia wielkiego chrześcijańsko-socjalistycznego ugrupowania, które stanie się jednym z dwóch wielkich bloków na polskiej arenie politycznej. Myślę, że Kaczyński od początku wiedział, iz ten Parlament zostanie rozwiązany po wypełnieniu zadania: po zwasalizowaniu obu koalicjantów. Można powiedzieć, Panie Prezesie zadanie zostało wykonane ! :-) Lepperowi pozwolono na zachłysnięcie się władzą , w międzyczasie przejmując hasła tak popularne wśród elektoratu Samoobrony ( przecież, gdy poseł Zawisza mówi o 16 latach złodziejskiej prywatyzacji, którą należy prześwietlić, gdy sugeruje iż Balcerowicz to złodziej i łapówkarz, to przecież wszyscy wiedzą, że tu nie o komisję śledczą chodzi, a tylko o pokazanie wyborcom Leppera, że" PiS mówi jednym głosem z wami") , a Giertycha spacyfikowano już wcześniej podbierając mu poparcie Rydzyka.
Co zastanawiające Kaczyńskiemu nie szkodzą nawet chwile szczerości. To tylko dowodzi słabości partii chłopskich, które jako ostatnie partie klasowe kończą swój byt na polskiej scenie politycznej.

Co dalej? Myślę, że jednak będą nowe wybory, których zwycięzcą, wbrew oczekiwaniom będzie znów PiS. Przy niziutkiej frekwencji i ogólnym zniechęceniu do wyborów, a także trudności PO ze zmobilizowaniem swojego elektoratu, taki wynik nie będzie zaskoczeniem. Podejrzewam, że w nowym Parlamencie będzie miejsce dla 3 partii PiS, PO i SLD, z tym że ta ostatnia będzie z biegiem czasu tracić znaczenie na rzecz PO. I tak chyba będzie wyglądała polska scena polityczna za jakiś czas: silne socjalistyczno-etatystyczne PiS ( tak jak Partia Pracy przed Blairem) z typowo polskim katolickim dodatkiem, oraz liberalno - konserwatywne PO ( tak jak obecnie torysi pod rządami Camerona). Na szczęście Leppera brak, wszystko dzięki braciom K. :-)

środa, września 20, 2006

Nowa siła na polskiej scenie politycznej?

Nie, nie mówię o PSL - Piast, czy też o renegatach z LPR tworzących jakis zwasalizowany, pod butem PiS-u, radykalny odłam katosocjalistyczny. Mam na mysli tą partię . Nie ukrywam, iż z zaciekawieniem obserwuję narodziny Międzynarodówki Pirackiej. Jak wszyscy wiemy, cała historia została zapoczątkowana w Szwecji, gdzie w lutym tego roku została zarejestrowana Piratpartiet . Partia ma już 10000 członków opłacających składki,(jak na zinformatyzowane społeczeństwo przystało, za pomocą płatnych SMS-ów) i uczestniczyła we wrzesniowych wyborach do szwedzkiego Parlamentu. Na razie jest to głównie byt wirtualny ( tak jak UPR w Polsce) i choć w internetowych sondażach Piratpartiet mogła liczyć na kilkunastoprocentowe poparcie, to w rzeczywistosci uzyskała zaledwie 0,6-0,7 % głosów. Wynik kiepski, ale i tak to ugrupowanie odniosło duży sukces.

W kraju,w którym toczyła się ożywiona dyskusja na temat delegalizacji sieci P2P, a w 2005 roku uchwalono prawo penalizujące nie tylko udostępnianie materiałów chronionych prawem autorskim, ale także jego pobieranie, w czerwcu tego roku przedstawiciele czterech z siedmiu partii mających swą reprezentację w Riksdagu, zapowiedzieli reformę wspomnianego wyżej prawa i legalizację wymiany plików na "domowy użytek".

Nie wiem czy ta zmiana wynikała z obawy przed utratą głosów na rzecz Piratpartiet, czy też z sondażów, z których wynikało iż 3/5 Szwedów uważa, iż filesharing powinien być dozwolony. Faktem jest, iż klimat wokół tej kwestii jest zupełnie inny niż był jeszcze rok temu i na tym polega chyba główna "zasługa" Piratpartiet.

Wrócmy jednak do Polski. Polska Partia Piratów jest dopiero w początkowym stadium działalnosci, jeszcze przed rejestracją. W kraju , w którym zazwyczaj jest żenująco niska frekwencja wyborcza, 100-200 tysiecy glosów młodych ludzi, zazwyczaj nieinteresujących się polityką, może pozwolić na zaistnienie w polskim swiecie politycznym. Na pewno taka ilosć głosów nie pozwoli na dostanie się do parlamentu, ale zasygnalizuje problem.

Inną sprawą jest czy wyborca odda swój głos na partię jednej idei? Osobiscie w to watpię. Bardzo prawdopodobny jest własnie model szwedzki, i choć pewnie duża częsć Polaków popiera wymianę plików w sieciach p2p, to jednak summa summarum wybierze "poważniejszą" partię.

Przypuszczam, że PP stanie się reprezentantem rozmaitych grup na rzecz wolnego oprogramowania i choć, powiedzmy sobie szczerze, są to srodowiska bardzo niszowe, to jednak jak najbardziej zasługujące na przebicie się ze swoimi postulatami do politycznego mainstreamu. Czy sama PP będzie częscią owego mainstreamu? Zobaczymy.
Póki co, Wróg zaplanował uderzenie wyprzedzające :-)
Więcej o Piratpartiet znajdziecie Tutaj oraz Tutaj

wtorek, września 19, 2006

Startujemy !

19.09 o godz 19.10 blog "Z pierwszej ręki" zaczął swój żywot. Chciałbym zamieszczać tu swoje luźne przemyślenia na temat otaczającej nas rzeczywistości. Mam nadzieję że będziecie częstym gościem w tych stronach.....